Berlin – targowisko różności

Zdjęcia wykonane podczas zwiedzania Berlina i poszukiwania tajskiej restauracji 🙂

Przecudny pojazd jednej z firm pocztowych operujących w Berlinie.

DSC_1340

Bibeloty przed sklepem z chińskimi gadżetami

DSC_1352

Zabytkowe BMW z dedykacją dla Arka 🙂 Deska rozdzielcza tego cuda była wykonana z litego drewna.

DSC_1358

DSC_1359_stitch

A to już cudo, które powstało po drugiej stronie muru.

DSC_1365

DSC_1376

DSC_1382

DSC_1388

DSC_1393

Dość popularnym środkiem transportu w Berlinie są rowery, często też można natknąć się na riksze.

DSC_1399

DSC_1400

DSC_1402

Wycieczkowicze na segwayach 😉

DSC_1404

DSC_1410

Holenderski wieczór panieński. Kobitki dość wcześnie rozpoczęły imprezę 😉

DSC_1416

DSC_1418

DSC_1419

Symbol Berlina w sklepie „mydło i powidło”

DSC_1422

DSC_1425

Wreszcie dotarliśmy do tajskiej restauracji, gdzie oprócz spożycia wyśmienitych dań mieliśmy okazję być świadkami jak obsługa zaprosiła do środka mnichów, którzy odprawili jakieś modlitewne rytuały.

DSC_1426

DSC_1429

Podejrzane w sklepach i sklepowych witrynach.

DSC_1430

DSC_1431

„Pippi Langstrumpf” zrobiła karczemną awanturę na środku ulicy, a później strzeliła focha. Mina gościa bezcenna, zdaje się mówić „Ale o so kuwa chozi?” 😉

DSC_1432

I wreszcie bardzo popularny w Berlinie środek transportu.

DSC_1440

Berlińskie spotkania z kulturą :)

Ponoć każdy, kto choć trochę interesuje się fotografią i wybiera się do Berlina powinien odwiedzić tam dwa miejsca. Pierwszym z nich jest galeria fotografii Camera Work goszcząca w swych progach największe sławy fotografii. Trafiliśmy tam akurat na wystawę Patrick’a Demarchelier (nie znam go, ale zdjęcia piękne). W drugiej kolejności trzeba skierować swoje kroki do muzeum fotografii. Udało nam się tam zobaczyć ekspozycję poświęconą kontrowersyjnemu Helmutowi Newtonowi.

Jedna z prac Patrick’a Demarchelier, Pani chyba nie trzeba przedstawiać nikomu 🙂

DSC_1332

Po obejrzeniu byliśmy lekko wygłodniali, gdyż wystawa składała się z dość niewielkiej liczby fotografii. Ale co zrobić, darmowa to nie można za bardzo wybrzydzać. Tym bardziej, że zdjęcia naprawdę robiły duże wrażenie 🙂

DSC_1334

DSC_1336

Następnie wyruszyliśmy na poszukiwanie wspomnianego wyżej muzeum fotografii. Jednakże pomyliliśmy drogę i trafiliśmy na nasz prawdziwy i zarazem główny cel tej wyprawy, czyli budkę z currywurst 😀 Tam Jacek popisał się doskonałą niemczyzną, a my „zdecydowaniem” jak kobiety w ciąży, czym rozbawiliśmy kolejkowiczów 😉

DSC_1344

DSC_1345

Zaspokoiwszy pierwszy głód udaliśmy się do muzeum fotografii. W drodze powrotnej każdy sprawdzał w mijanych witrynach, czy erotyka sącząca się z prac Newtona za bardzo nie potargała naszych ciuszków 😉

DSC_1367

DSC_1368

 

W lustrzanych odbiciach wszystko jawiło się ok, więc udaliśmy się na dalsze, już kompletnie luźne zwiedzanie berlińskich fyrtli.

DSC_1375

DSC_1401

DSC_1405

W końcu trafiliśmy na coś, co tygryski lubią najbardziej, a mianowicie sklep z kategorii „mydło i powidło”. Tutaj proste, plastikowe pudełko potrafiło spowodować wybuch wielkiej radości 😀

– Ja tej, popatrz jakie fajoskie!

DSC_1420

– A widziałeś to,  muszę to mieć! Kup mi, kup mi, kup, kup!

DSC_1421